Wystawa fotografii – „Tamtędy, gdzie chodzą Anioły” – Rafał Kalinowski


Wystawa w mediach społecznościowych
Funpage Rafał Kalinowski AFRP https://www.facebook.com/fotorafalski
Wernisaż Online 1.03.2026

 

 

„ TAMTĘDY, GDZIE CHODZĄ ANIOŁY ”
Projekt konceptualny Rafał Kalinowski AFRP

Patrząc na te fotografie, nie szukajcie ostrości. Nie szukajcie wyraźnych rysów twarzy ani detali ubioru. To, co widzicie, to próba uchwycenia tego, co zazwyczaj umyka naszemu oku – ulotnej energii drugiego człowieka. W cyklu „Tamtędy, gdzie chodzą anioły” zrywam z wizerunkiem anioła jako istoty ze skrzydłami, zawieszonej w niebiańskich sferach. Tutaj anioły chodzą po brudnym chodniku, marzną na przystankach, dźwigają siatki z zakupami.
Technika poruszenia, rozmycia jest celowym zabiegiem – filtrem, który oddziela to, co fizyczne, od tego, co duchowe.
Rozmyta sylwetka matki idącej rano po bułki przestaje być tylko jedną, konkretną osobą – staje się symbolem troski. Rozmyte postacie staruszków idących do kościoła stają się symbolem trwania i wiary. Dzięki brakowi ostrości, każda z tych postaci może być kimś, kogo znasz – albo Tobą. Rozmycie na zdjęciu wizualizuje upływ czasu. Ci ludzie są w ruchu, są gdzieś „ Pomiędzy”. Anioły codzienności nie zatrzymują się, by pozować. One działają w tle naszego życia, często niewidoczne, mijane w biegu.
Ostrość w obrazie pokazuje „ Maskę” – to, jak wyglądamy. Rozmycie stara się pokazać to, kim jesteśmy w środku – naszą aurę, energię, ciepło, które po sobie zostawiamy.
To hołd złożony zwyczajności. „ Aniołami ” w tym projekcie są cisi bohaterowie dnia powszedniego. To kobieta, która mimo zmęczenia wstaje świtem, by nakarmić rodzinę, czy przechodzień, który przystaje, by popatrzeć na świat, gdy wszyscy inni biegną, i w końcu para idąca ramię w ramię przez mroźny dzień , dająca sobie oparcie.
Ich „ Anielskość ” nie polega na byciu idealnym, czy pięknym w rozumieniu estetycznym. Często są szarzy, zmęczeni, przygarbieni. Ich świętość objawia się w obecności. Są fundamentem naszej rzeczywistości.
Pionowe linie, wynikające z ruchu aparatu, tworzą swoisty pomost między niebem a ziemią. Postacie wydają się być utkane z tego samego materiału co otaczające je miasto – światło latarni miesza się z ich sylwetkami. To sugestia, że duchowość nie jest oddzielona od materii, to myśl że jest wtopiona w naszą jaźń. Zimne barwy otoczenia kontrastują z ciepłem, które (nawet jeśli tylko metaforycznie) bije od drugiego człowieka.
Patrząc na te „ Rozmazaneplamy ”, patrzysz na esencję ludzkiego losu – na anioły, które mijasz każdego dnia, nie podnosząc wzroku znad telefonu – Idziesz tamtędy, gdzie chodzą anioły.
Opracowanie Rafał Kalinowski AFRP